Jak zabijać Jezusa

Ostatnio zainteresowała mnie biblistyka. Kiedyś czytałem prace Anny Świderkówny, ale wciągnął mnie na dobre dopiero Hyam Maccoby. Kiedy jako jeszcze początkujący adept dyskutowałem z zapałem o tej tematyce z każdym, kogo spotkałem, pewna katoliczka podsunęła mi książkę Pawła Lisickiego „Kto zabił Jezusa?”. Chęć zmierzenia się z nią zachęciła mnie do dalszych lektur i pogłębienia wiedzy. Potem zabrałem się za analizę książki Lisickiego.

plisicki-kto-zabil-jezusa

Autorem wstępu jest ks. Waldemar Chrostowski. Jego nazwisko może zniechęcać albo jest swoistym sygnałem alarmowym, zwłaszcza w kontekście tytułu, bo jest to ksiądz znany z antysemickich wypowiedzi. Praca Lisickiego jest obszerna, ma blisko 400 stron, i porusza imponującą liczbę zagadnień znanych mi z prac różnych biblistów. Mimo tej objętości i zakresu zawiera znaczące luki. Jednym z przykładów może być podejście do historii o Barabaszu. Lisicki przytacza wprawdzie informacje, że według wczesnych wersji ewangelii miał on na imię Jezus oraz że nie ma żadnych potwierdzeń istnienia zwyczaju zwalniania więźniów przez Rzymian (notabene okupantów bardzo okrutnych, a szczególnie ciętych na rebeliantów). Zwolnienie Barabasza próbuje uwiarygadniać informacjami o zwalnianiu przez Rzymian więźniów w innych miejscach i czasach. Pomija jednak inny szczegół dotyczący tej postaci, jego przydomek, który oznacza „syn ojca”. Może to już by było za dużo dziwności jak na książkę apologetyczną: dwóch działających w tym samym czasie żydowskich rebeliantów, obaj o imieniu Jezus, jeden powołujący się często na Ojca w niebie, drugi syn Ojca. Historia Barabasza jest o tyle ważna, że jest w niej scena przyzwolenia żydowskiego ludu na zabicie Jezusa z Nazaretu. Z braku źródeł trudno dziś rozstrzygnąć czy było to rzeczywiste wydarzenie. Jednak trudno je za takie uznać, kiedy zna się wszystkie jego nietypowe aspekty, a nie tylko te wybrane przez Lisickiego.

Są inne zagadnienia, co do których jest więcej danych źródłowych, jak stosunek Jezusa do judaizmu. Autor z niedowierzaniem odrzuca tezę o tak dużej zbieżności poglądów Jezusa i faryzeuszy, że można twierdzić, że był on jednym z nich. Wymienia źródła, które te zbieżności opisują, nie cytując jednak argumentów. Niesłusznie przypisuje faryzeuszom skrupulantyzm i rygoryzm, podczas gdy grupa ta, dominująca w ówczesnym Izraelu liczebnie, właśnie zmiękczała sztywne reguły. To właśnie faryzeusze byli zwolennikami hasła „szabas dla człowieka”, które znamy jako cytat z Jezusa. Autor książki określa to stanowisko jako wyjątkowo liberalne, podczas gdy było to wtedy stanowisko typowe. U Lisickiego nie pojawiają się wobec tego zasadnicze rozbieżności między faryzeuszami a saduceuszami, którzy rzeczywiście byli rygorystami. Saduceusze, chociaż byli w mniejszości, mieli większe wpływy polityczne, jako rzymscy Quislingowie. Lisicki sugeruje jednak równy udział faryzeuszy w tej części władzy, którą Rzymianie oddali żydowskim kolaborantom. W tej sytuacji autor nie może się nie dziwić, kiedy faryzeusz Gamaliel broni uczniów Jezusa przed oskarżeniami. Co jest ważne, a czego nie dowie się czytelnik tej książki, to oprócz bliskości poglądów Jezusa i faryzeuszy również to, że Gamaliel nie był jakimś tam faryzeuszem. Był on wtedy najbardziej szanowanym przywódcą i autorytetem faryzeuszy, a więc i większości Żydów.

Widzę też luki w rozważaniach dotyczących kwestii mesjańskiej, czyli królewskiej. Autor przyznaje, że żydowskich chrystusów było wielu, ale nie zajmuje się znaczeniem słowa mesjasz/chrystus/namaszczony w tamtych czasach. Wydźwięk tego określenia był wtedy jednoznaczny: namaszczony na króla Izraela. Nic dziwnego, że według ewangelii uczniowie długo, również po śmierci Jezusa „nie rozumieją” ewentualnego nowego, innego niż powszechnie przyjęte, znaczenia tego słowa. Zwłaszcza, że nie jest pewne czy sam Jezus rozumiał je inaczej niż wszyscy. Mówił przecież o apostołach na dwunastu tronach (zatem włącznie z Judaszem) i o sobie jako władcy nad nimi.

Lisicki wyraża powątpiewanie co do tezy, że Paweł z Tarsu, mimo własnej deklaracji, nie był faryzeuszem, ale pomija rozumowanie które do niej prowadzi. Wymienione, ale nie cytowane przez autora opracowania podają takie argumenty jak sposób rozumowania Pawła, odbiegający od rygoryzmu i sposobu argumentacji faryzeuszy oraz posługiwanie się przez niego Torą w wersji greckiej (Septuagintą), a nie hebrajskiej. Według Lisickiego Paweł nie mógł być antyjudaistyczny, bo był wyznawcą judaizmu. Tymczasem właśnie cały konflikt Pawła z jerozolimską gminą wyznawców Jezusa (nazarejczyków) kierowaną przez Jakuba, brata Jezusa (tu akurat Lisicki nie próbuje apologetycznie lawirować i nie zaprzecza, że Jezus miał brata), wziął się z tego, że Paweł tworzył nowe zasady i nową religię, odchodząc od reguł judaizmu. Inne stwierdzenie, że „trudno przyjąć żeby Żydzi wymyślili fakty obciążające rodaków [odpowiedzialnością za zabicie Jezusa]” również neguje konflikty między Żydami z czasów Pawła i te ze sporo późniejszych czasów pisania ewangelii, a pobrzmiewa w nim echo przesądu, że Żyd nie może być antysemitą. Teza Lisickiego, że Paweł, tworząc nową religię mógł przecież ogłosić mesjaszem siebie, że prościej było założyć nowy Kościół samemu jest naiwny. Paweł bez tradycji judaizmu i bez powołania się na przekaz bezpośrednio od Jezusa (którego nie znał osobiście) nie miałby wielu argumentów za nową religią.

Lisicki nalega na autentyzm ewangelii, stwierdza że autorytet ewangelistów powodował, że ich teksty były pieczołowicie przechowywane. Nie uwzględnia tego, że w ciągu kilkudziesięciu lat między śmiercią Jezusa a spisaniem różnych ewangelii opowieści o Jezusie były przekazywane ustnie, a teksty pisane, z których, poza Ewangelią wg Marka, wyraźnie korzystali Łukasz i Mateusz, takie jak tekst Q z cytatami z Jezusa, czy inne ich wspólne źródło zwane przez biblistów Ewangelią Krzyża, nie zostały pieczołowicie przechowane i zaginęły jeszcze w starożytności. Jak można było zagubić tak ważne teksty? Można przypuszczać, że nadawały się mniej co szerzenia wiary niż nowe, częściowo oparte na nich  teksty, ewangelie. No i przede wszystkim, jak by pieczołowicie nie były przechowywane teksty kanonicznych ewangelii, trzeba uwzględnić, że były pisane z określoną tendencją i dla konkretnych potrzeb.

Praca Lisickiego ma charakter obronny (z grecka: apologetyczny), a nie naukowy. Ma za zadanie nie tyle dociekanie prawdy, co szukanie wszelkich argumentów za interpretacją Nowego Testamentu w duchu ortodoksji katolickiej (ale w duchu sprzed I soboru watykańskiego) i potwierdzenie, że to Żydzi są winni śmierci Jezusa. Mimo że autor zajmuje się bardzo szerokim zakresem zagadnień, a może właśnie na tym tle, widać wybiórczość i uniki. Bardziej wiarygodne są prace akademickich biblistów jak Ehrmana czy Maccoby’ego. I do ich czytania chciałbym zachęcić czytelników tej recenzji.

Źródła:

  • Paweł Lisicki, Kto zabił Jezusa? Prawda i interpretacje, 2013,
  • Hyam Maccoby, Jezus i żydowska walka wyzwoleńcza, 1999,
  • Bart Ehrman, nagranie wykładu How Jesus Became God (trzy części), 2016,
  • John Dominic Crossan, Kto zabił Jezusa. Korzenie antysemityzmu w ewangelicznych relacjach o śmierci Jezusa, 1998.

PS. Już po zamieszczeniu tekstu znalazłem kilka recenzji opublikowanych jeszcze w 2013 r. Jednak moja porusza zagadnienia, o których nie pisali inni autorzy:

Reklamy

Informacje o rafalmaszkowski

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafał_Maszkowski
Ten wpis został opublikowany w kategorii biblistyka, chrześcijaństwo i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s