Cukier na specjalnych prawach (uzupełnienie: rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia)

25 lipca doszło do wyjątkowego skandalu, o którym prawie nie wspomniały media. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Naczelną Izbę Lekarską karę za to, że dyskryminuje producentów produktów homeopatycznych na rynku usług medycznych poprzez przypomnienie lekarzom, że przepisywanie pacjentom produktów, których wartość lecznicza nie jest udowodniona jest sprzeczne z kodeksem etyki lekarskiej. Innymi słowy UOKiK stwierdził, że znachorstwo powinno być traktowane tak samo jak medycyna, działając przy tym na szkodę pacjentów. Szkody pacjentów to nie tylko kupowanie nie mającego wartości leczniczej cukru lub wody (po kilka tysięcy zł za kilogram!), ale również niebezpieczeństwo, że lecząc się metodami znachorskimi zaniedbają skuteczną terapię. To ważne, bo chociaż nasze lecznictwo nie jest na złym poziomie merytorycznym, wiele chorób leczonych w jest w stadium, kiedy leczenie jest droższe, mniej skuteczne i bardziej uciążliwe dla pacjentów.

Czy UOKiK mógl zdecydować w tej sprawie inaczej, choćby ze względu na to, że ma ochraniać nie tylko konkurencję, ale również i konsumentów? Mam nadzieję, że tak, i że zmiana decyzji jest możliwa. Ale pierwotny problem to stan polskiego prawa farmaceutycznego, a zwłaszcza art. 20c, który w ustępie 7 stwierdza:

7. Produkty lecznicze homeopatyczne, określone w ust. 1 i 4, nie wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej.

Innymi słowy oszukańczy produkt udający lek, a często składający się wyłącznie z cukru jest dopuszczany do „rynku świadczeń zdrowotnych” na znacznie łagodniejszych zasadach niż leki. Trudno się dziwić, bo homeopatia nie ma żadnej skuteczności terapeutycznej, ale z drugiej strony po „produkcie leczniczym” można by się spodziewać tego, że leczy – i tego pewnie spodziewają się niedouczeni lekarze i nabrani przez nich pacjenci.

Nie wiem czy sytuację mógłby ratować Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych i jego prezes Grzegorz Cessak. Art. 8 ust. 1a pkt. 5 prawa farmaceutycznego mówi, że „Przed wydaniem pozwolenia na dopuszczenie do obrotu Prezes Urzędu … opracowuje raport oceniający zawierający opinię naukową o produkcie leczniczym.”, który to raport (ust. 1c) jest informacją publiczną. Może też zasięgnąć opinii Komisji do Spraw Produktów Leczniczych. Uprawnienia ministra zdrowia w dziedzinie rejestracji leków są niewielkie lub żadne, ale i tej strony oczekiwałbym jakichś działań. W maju wiceminister zdrowia odpowiedział na apel NRL z kwietnia o zmiany w prawie farmaceutycznym dotyczące homeopatii. I wreszcie UOKiK. Istnienie w prawie farmaceutycznym przepisu, który uprzywilejowuje producentów produktów homeopatycznych z pewnością nie jest zgodne z zasadami uczciwej konkurencji. Ten fakt powinien być również uwzględniony w orzeczeniach Urzędu. Urząd powinien również podejmować działania zmierzające do zmiany tego stanu poprzez informowanie posłów o tym, że uchwalili złe prawo. Być może, jeżeli sejm będzie nadal popierał znachorstwo, można by uzyskać pomoc organów prawnych Unii Europejskiej albo Rady Europy. Warto się też zastanowić czy takie prawo jest zgodne z konstytucją – art. 68 mówi o prawie do ochrony zdrowia, art. 32 ust. 2 – o zakazie dyskryminacji w życiu gospodarczym. Myślę że Trybunał Konstytucyjny mógłby bez trudu obalić prawo uprzywilejowujące znachorów.

2011-08-17 W racjonalista.pl 12 VIII ukazał się kolejny tekst dr. Gregosiewicza, tym razem opisujący rozporządzenia minister zdrowia z 2008 r. Ręce i nogi opadają. Misterstwo nie umie odróżnić lecznictwa od praktyk szamańskich.

Reklamy

Informacje o rafalmaszkowski

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafał_Maszkowski
Ten wpis został opublikowany w kategorii medycyna, nauka, prawo, propaganda, szarlatani i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Cukier na specjalnych prawach (uzupełnienie: rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia)

  1. Pingback: Życie wśród fanatyków | wszystko jest możliwe

  2. Sebastian Lindner. pisze:

    Panie Rafale.

    1. Jak zauważyłem, Pan ma do homeopatii podobną rezerwę jak media o. Rydzyka. Choć z innych pobudek wypływającą.
    2. Jak dotąd (z lenistwa) w wielu sprawach przywykłem uważać Radio Maryja za drogowskaz typu „jak oni w lewo, to ja w prawo.” Stąd do cukrowych kuleczek miałbym raczej dobre nastawienie. Teraz jestem w konfuzji. :)
    3. Czy zgodzi się Pan, że w wolnym kraju ludzie winni mieć możliwość dla kaprysu kupować cukier drożej niż taniej? W czym więc problem – czy chodzi o szyld apteki, który nie powinien służyć tego typu handlom?
    4. Jeśli chodzi o głosy dotyczące skuteczności homeopatii, to rozróżniam trzy główne nurty:
    a. – zjadanie granulek żadnego skutku nie daje, poza ew. efektem placebo,
    b. – skuteczność homeopatii jest wynikiem magii lub (i) szatana, efekt leczniczy jest obliczony na np. przyszłe opętanie,
    c. – istnieje jakaś fizyka, która wymyka się jak dotąd fizykom, a homeopatia z niej skutecznie korzysta, z dobrym dla pacjenta skutkiem.

    Jak rozumiem, Pan i Izba Lekarska skłaniacie się ku odpowiedzi (a), Radio Maryja stawia na (b), a zawodowi homeopaci na (c). Otóż ja nie wiem. Ale gdyby stanowczo wykluczyć (b), wówczas legalnie sprzedawana homeopatia nie przeszkadzała by mi ani trochę.

    Oczywiście podzielam w 100% pogląd, że UOKiK, próbując kneblować Izbę Lekarską, wykracza daleko poza swoje kompetencje, i wypacza sens zadań, do których jest powołany.

    Pozdrawiam serdecznie – Sebastian Lindner.

    • 1. Tak. Bo oni wierzą w homeopatię, ja nie wierzę.
      2. Co za pech! Ale widzę, że stara się Pan przemyśleć to osobiście.
      3. Uznanie pewnego produktu za leczniczy daje mu pewne przywileje. Oburza mnie nadawanie takich przywilejów produktom oszukańczym, w dodatku w ulgowym trybie.
      4. c. Fizykom wiele się wymyka, ale można sprawdzić skteczność leku, nawet jeżeli nie zna się mechanizmów jego działania. Produkty homeopatyczne przechodzą takie próby z wynikiem negatywnym.

  3. andreu pisze:

    Cieszę się, że ktoś podziela moje rozczarowanie wyczynami UOKiK.
    Wydaje mi się, że większość ludzi popierających lub obojętnych wobec homeopatii nie ma pojęcia co się pod tym pojęciem naprawdę kryje – wydaje im się, że to jakieś ziółka albo witaminy.
    Przydałoby się więcej inicjatyw jak masowe przedawkowywanie homeopatycznych „leków” (http://www.newscientist.com/article/dn18455-mass-drug-overdose–none-dead.html) aby pokazać przynajmniej tej rozsądnej, a nie obeznanej w temacie części społeczeństwa z jakim stekiem bzdur mają doczynienia.

  4. sebcio pisze:

    A najlepsza to była sytuacja która mnie spotkała.
    Mam chorego niepełnosprawnego brata. Zarejestrowałem się na forum i wręcz zostałem sterroryzowany przez ludzi którzy nie wahali się twierdzić, że moja rodzina jest bardzo zła bo chorobę mojego brata (autyzm!!!) można bez większego problemu wyleczyć homeopatią tylko my w tym kierunku celowo nie podejmujemy działań i w ogóle jesteśmy ciemnogród bo „lekarze” homeopaci mają „świetne wyniki”. Tak tylko jakoś nikt tych świetnych wyników nie opublikował i naukowo nie potwierdził.

  5. A.Wojciechowski pisze:

    Panie Rafale! Ja w kwestii formalnej. Uważam, że jeśli chce pan pisywać o prawie, powinien pan dbać o to żeby nie ujawniać swoich podstawowych braków w tej dziedzinie. Chciałbym pana poinformować, że w polskim prawie nie istnieje nic takiego jak zapisy. W polskich aktach normatywnych zawarte są normy ujęte w przepisy.
    Pozdrawiam.

    • Dziękuję za uwagę, ale chcę się też usprawiedliwić i wyjaśnić moje podejście. Nie ukrywam, że mimo stykania się z prawem na różnych frontach jestem w tej dziedzinie laikiem. Jako laik nie muszę używać słownictwa specjalistycznego, mogę używać wyrażeń potocznych. „Przepis” z pewnością będzie lepszy w tym kontekście i zaraz użyje tego słowa, ale wydaje mi się, że „zapis” nie wykracza poza zakres licentiae profanae. Są też inne dziedziny gdzie słownictwo fachowe wręcz gryzie się z potocznym, np. strona (potocznie) gazety a kolumna (fachowo i specjalistycznie). Inny przykład to słowa „lub” i „albo”, które mają ścisłe znaczenie w matematyce (alternatywa zwykła i wykluczająca), a potocznie używane są bardzo swobodnie. Ja ze swojej strony staram się nie korygować w kilku miejscach każdego zdania wypowiedzianego nt. komputerów przez niefachowców.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s