Czy dzieciom są potrzebne komputery?

Nagłemu pomysłowi rozdawania laptopów brakuje podstaw. Wiem, że trudno zainteresować dziennikarza szczegółami, wielu z nich woli oganiczać się do prostych haseł, ale rząd powinien mieć też konkretne plany, które można by pokazać niedowiarkom, kiedy zapytają o szczegóły. Tymczasem przy przejściu do konkretów okazuje się, że koncepcja nie obejmowała takich kwestii jak wiek uczniów, którzy mają dostać komputery, tego czy mają je dostać, kupić, pożyczyć, czy tylko korzystać w szkole, a przede wszystkim nie wiadomo do czego mają je używać.

Komputery w ogóle nie nadają się dla dzieci, a jeżeli mogą się im do czegoś przydać, to trzeba ogromnej pracy żeby było to coś pożytecznego. Bez tej pracy komputer, zamiast umożliwiać poznawanie świata i pozwalać na lepszą komunikację staje się czymś takim jak obrotowa drabinka dla chomika. Więc jeżeli zapoznawać z komputerem, to lepiej później niż wcześniej. Nie widzę też sensu w uczeniu posługiwania się komputerem. To tak jakby uczyć w szkole jak robić zakupy w sklepie.

Podstawowe pytania to:

  • jak wyglądają programy nauczania w wersji uwzględniającej używanie komputera na co dzień,
  • czy będą dostępne podręczniki w wersjach komputerowych,
  • czy rząd dofinansuje rozwój darmowych podręczników tworzonych w Sieci przez wolontariuszy,
  • jak wyglądają programy, które mają wspomagać nauczanie,
  • jak będzie zorganizowane wspomaganie użytkowania oprogramowania,
  • jakie oprogramowanie rząd poleca.

Bardzo ważna jest też kwestia techniczna – jakie oprogramowanie systemowe będą miały te komputery: Windows czy którąś z odmian UNIX-a (Linux, Macintosh). Z jednego z tekstów w prasie na temat laptopów dla uczniów dowiedziałem się, że dzieci myślą, że z użytkowaniem komputerów ściśle związane jest podleganie atakom wirusów komputerowych. Nie chciałbym żeby na takim błędnym poglądzie wychowało się kolejne pokolenie. Sam używam UNIX-a na co dzień od ok. 20 lat i od tego czasu nie widuję wirusów, nie muszę uruchamiać specjalnego programu do porządkowania plików, bo system sam dba żeby były dobrze ułożone, nie płacę za programy, bo są za darmo, nie muszę się zastanawiać na ile pozwala licencja, bo pozwala prawie na wszystko (np. na zainstalowanie tego samego systemu koledze). UNIX (Linux) ma też pewne wady, ale np. taka, że większość producentów gier nie pisze ich w wersji linuxowej, ani nie sprawdza czy dobrze działają poprzez emulator Windows uruchamiany na Linuxie, to bardziej zaleta niż wada. Ważna jest też organizacja dystrybucji oprogramowania i wspomagania rozwiązywania problemów. Rozwiązanie zamknięte w wielu wypadkach skazuje na czekanie na rozwiązanie problemów przez producenta. Rozwiązanie otwarte pozwala rozwiązać problem samodzielnie. Przy tej skali rozszerzenie działań zespołu koordynującego o prace nad oprogramowaniem nie powinno być problemem. Pozbycie się problemu zarządzania restrykcyjnymi licencjami to też ogromny zysk.

Reklamy

Informacje o rafalmaszkowski

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafał_Maszkowski
Ten wpis został opublikowany w kategorii komputery, Linux i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Czy dzieciom są potrzebne komputery?

  1. Sherif pisze:

    „UNIX (Linux)” – Linux nie jest unixem, Linux jest systemem uniksopodobnym ;)

    • Jeżeli różnica między UNIX-em a unixopodobnym to tylko wykupienie licencji na używanie nazwy UNIX, to możemy sobie darować takie rozróżnienia.

    • Andy Kosela pisze:

      Jak już chcemy być tak szczegółowi to Linux wogóle nie jest systemem operacyjnym tylko kernelem, ale Rafałowi chodziło o Unixa jako rodzinę systemów operacyjnych zgodnie z hasłem — jeśli coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka, to jest to kaczka, a nie zebra. I tutaj się z nim zgadzam, jak i pewnie większość z nas zaczynających naszą przygodę z Unixami w czasach odległych…

      A tak wogóle to chciałem podziękować Rafałowi za Polish Network Resources :) To był zupełnie inny świat…

  2. Dziękuję za wejście neustettinera i mam nadzieję na ciekawe komentarze do blogu. Niech świat zobaczy, że szczecinecczanie nie gęsi.
    Czy my się znamy osobiście?

  3. Stach pisze:

    Dzień dobry,

    wszedłem tu ze strony wo.blox.pl, by pozdrowić znanego skądinąd ziomala ze Szczecinka.

    Pozdrawiam tymczasem z Poznania

    Stach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s