Czy życie bez telewizora jest możliwe?

Miałem 15 lat i byłem nałogowcem. Zaczęło się od dobranocek,  „Planety małp” i Teleranka, a potem było coraz gorzej, oglądałem nawet, chociaż ze wstrętem, Dziennik Telewizyjny. I ten dziennik – simila similibus curantur – mnie uleczył. Kiedy w Polsce 1 i 3 maja 1982 r. w wielu miastach odbyły się spore demonstracje „Solidarności” myślałem, dziecko naiwne, że tak dużych demonstracji nie mogą przemilczeć. Mogli. Zwykle, jeżeli już się na kogoś obrażam, to nie na dlugo. Na TVP obraziłem na pół roku, do świąt, kiedy za namową kuzyna obejrzałem z nim film (trzeba pamiętać, że święta to nie tylko jedzenie, ale również oglądanie telewizji). Jednak już wiedziałem, że życie bez telewizora nie tylko jest możliwe, ale znacznie ciekawsze i nie wróciłem do nałogu. Po pewnym czasie ze zdziwieniem przyglądałem się oglądającym dzienniki, te słynne, o 19:30, czy te jeszcze słynniejsze, po 17 – ostatnie podrygi unowocześnionej propagandy komunizmu. Potem poszedłem na studia i wtedy już i tak nie miałem czasu na telewizję.

Po komunizmie myślałem o powrocie do oglądania. Zerkałem na dziennik i ze zdziwieniem konstatowałem jak mało się zmienił. Zniknęły anatemy rzucane na „amerykański imperializm”, pewnie było dużo mniej kłamstw, ale dalej brakowało wyczucia hierarchii informacji, dalej było nudno. Wstrząsające wrażenie zrobiło na mnie wydanie dziennika, które zaczynało się od sensacyjnej informacji – że nadeszła wiosna, rosną liście i kwitną kwiaty – i tak przed jakieś 10 minut trzydziestominutowego programu. Niesamowite.

Co jakiś czas, mieszkając jako subsublokator albo z okazji wizyt u rodziców, robiłem maraton telewizyjny, oglądając przez wiele godzin różne programy i utwierdzałem się w przekonaniu, że nadal niewiele tam widać. Bałem się, że pojawi się program telewizyjny, który przykuje moją uwagę tak, że znowu wpadnę w szpony nałogu. Może mógłby to być program TVP Kultura, na który spoglądałem kilka razy i zawsze było coś ciekawego. Ze strachu przed powrotem do nałogu nie próbowałem jednak oglądać go dłużej, więc nie wiem jak bardzo jest niebezpieczny. Za to leczniczo oddziałują próby oglądania filmów w czasie pobytów u rodziców i teściów w długie weekendy. Często okazywało się, że jedyny film, którzy może dałoby się oglądać, oglądało się już rok temu i dwa lata temu w tej samej telewizji, w te same święta. Jeszcze w latach 80-tych Jacek Fedorowicz mówił, że podstawową cechą dobrego obywatela jest amnezja.

Zdarzyło mi się dziecko. Kolega wróżył, że teraz już na pewno kupię telewizor. Obeszło się. Dziecko zerka w telewizor namiętnie, kiedy ma okazję,  wspomina o kupnie, ale na co dzień umie przeżyć bez niego.

Dziwne jest zjawisko teleturniejów. Zadziwiające nie tylko to, że coś tak nudnego i głupiego jest nadawane, ale że telewizje na tę nudę kupują licencje od specjalistów od wymyślania nudnych programów. Myślałem naiwnie, że może teleturniej prowadzony przez Kazimierę Szczukę będzie ciekawszy. Bardzo ją lubię i szanuję, i tylko dzięki temu pozytywnemu stosunkowi wytrzymałem aż 15 minut, kiedy natknąłem się na jej występy będąc u teściów. Zadziwiające: tak inteligentnej i mądrej osobie udało się zrobić to równie głupio i nudno. Może winna była licencja.

Żeby nie wyszło na to, że narzekam tylko na państwową telewizję, opowiem też o innej. W zeszłym roku byłem u znajomej, która zrobiła przerwę w rozmowie na dziennik w którymś z programów TVN. Gdyby ktoś mnie zapytał czy dziennik TVN jest lepszy od dziennika TVP zgadywałbym, że musi być lepszy, przecież nie może być równie zły. Teraz miałem okazję to sprawdzić. W dzienniku pokazywali o. Tadeusza Rydzyka (mój ulubiony temat!), który przyjechał do Gdańska na pogrzeb ks. Henryka Jankowskiego. Ciekawy widok – o. Rydzyk, a przed nim maszeruje dwóch osiłków. Ciekawy przez 10 sekund. Dla koneserów – przez pół minuty. TVN dokonał rzeczy niemożliwej: zanudził o. Rydzykiem specjalistę od o. Rydzyka, łaknącego wiedzy o każdym jego kroku. Metoda jest prosta: najmniej ciekawy aspekt działalności, który można opisać przez minutę (był na pogrzebie, prowadzał się z dwoma osiłkami, kropka) opisywać przed długie, ciągnące się niemiłosiernie minuty, filmować z przodu, filmować z tyłu, filmować jeszcze raz przodu, a potem z boku. Ad nauseam. Po co? Żeby chociaż dorzucić jakieś tło, choćby występy ks. Jankowskiego w RM, w których kazał Pawłowi Huellemu wynosić się z kraju, a w innym Polskę nazwał prostytutką. Do tego podobne w duchu wystąpienia ojca dyktatora. Czy to by nie było trochę ciekawsze?

Nie wiem jak wyglądała telewizja w czasie bojkotu informacyjnego wiosną 2005 r.  przed i po śmierci papieża. Wtedy nawet radio nie nadawało się do słuchania, a po paru próbach czytania gazet rozstałem się z nimi na wiele tygodni. Wiadomości czerpałem z Internetu i z zagranicznych WWW. Powtórkę, bardziej uzasadnioną, za to kilka razy krótszą, mieliśmy po wypadku lotniczym w 2010 r. Ale ta blokada trwała tydzień, tamta – więcej jak miesiąc. Może jakiś medioznawca mógłby opisać te horrory.

Jeszcze przypadek, który mną wstrząsnął. Znowu wizyta u rodziny, TVP, program I.  Za granicą rozbił się polski autobus, a ja byłem obok włączonego telewizora, co okazało się niebezpieczne. Wypadek z wieloma ofiarami śmiertelnymi, niewątpliwie godny odnotowania. Dziennik odnotował. Po kilku minutach tego odnotowywania zacząłem się zastanawiać ile jeszcze. Przegrałbym każdy zakład. Dziennik miał 30 minut, z tego 20 minut przypadało na część informacyjną. Po ok. 10 minutach nadawania informacji na temat wypadku  i przemiędleniu tej tragicznej, ale nader banalnej sprawy na wszystkie strony, zaczęli się powtarzać. Widać było tytaniczny wysiłek realizatorów żeby wycisnąć coś jeszcze z tematu, o którym powiedzieli wszystko, co w tym momencie można było powiedzieć. Nie udało się. Zaczęli od początku, powtarzali to, co powiedzieli 10 minut wcześniej (podstawową cechą…). Ciężko brnęli dalej. 15 minut? Nie! Jeszcze i jeszcze. Zapchali całe 20 minut tematem, który nadawał się najwyżej na pięć! Kto to może wytrzymać? Kto musi? Ja już nie muszę, od lat.

Reklamy

Informacje o rafalmaszkowski

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafał_Maszkowski
Ten wpis został opublikowany w kategorii media, Radio Maryja, telewizja i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Czy życie bez telewizora jest możliwe?

  1. E_S_C pisze:

    Cóż, od piętnastu lat nie mam TV, bo nie odczuwam potrzeby jej oglądania, a już tym bardziej płacenia za „Czterdzieści programów!”Wow na diabła mi 40 programów skoro mogę oglądać tylko jeden. Wybór żaden bo nawet jak się coś ciekawego znajdzie to trzeba dopasować swój czas do czasu emisji. Prościej ulubiony program oglądnąć w sieci, teraz już większość nadawców oferuje taką możliwość. Dzieci posiadam dwoje i nie katuje ich bajkami o krowie i kurczaku, tylko puszczam stare dobre Bolki i Lolki, cóż że jedna na drugą nie krzyczy „Ty idiotko”! jak się to w nowoczesnych bajkach zdarza? Dla przekory poszłam na dziennikarstwo i czym dłużej studiuję, czym bardziej widzę jak to wygląda od podszewki tym bardziej utwierdzam się w swojej decyzji! Ps. Zdaje Pan sobie sprawę, że pańska batalia z RM jest częstym tematem na salach wykładowych ? :)
    Pozdrawiam
    E_S_C

    • Coś o alienacji, w tym dziennikarza (pewnie z autopsji) napisał akurat wo.blox.pl.

      A co w tych salach wykładowych? Kiedyś doszły mnie echa jakiegoś sporu, ale nie znam wyniku. Mogę poprosić o sprawozdanie?

      • E_S_C pisze:

        Generalnie przy sporach na temat RM wykładowcy radzą najpierw poznać RM a potem o nim dyskutować, gdyż jak to w naszym kraju bywa ludzie często i gęsto wypowiadają się na tematy o których nie mają pojęcia. W tym celu polecają książkę”Czego nas uczy RM” lub właśnie Pańską stronę.
        Pozdrawiam

        • Słuszna rada, ale tej książki bym nie polecał. Niewiele mówi o RM, a pojawiają się w niej opinie o faktach, których autorzy (I. Krzemiński i jego studenci) nie sprawdzili. Polecam moją recenzję w 18-tym numerze „NIGDY WIĘCEJ” (numer nadal dostępny w co lepszych sklepach z prasą). Nie ma jej (jeszcze) w WWW pisma, ale mogę przysłać tekst.
          Znacznie lepsza jest pierwsza naukowa książka o RM autorstwa Ewy Bobrowskiej.
          A jak wyglądają potem dyskusje? Bardzo mnie to ciekawi. Może mógłbym opublikować opis jako tekst w blogu?

  2. varriora pisze:

    podzielam Twój pogląd, ogladanie tv to czynność dla ludzi o mocnych nerwach, moje nie dają rady, więc nie ogladam i nawet mi jej nie brakuje :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s